• Wpisów: 2184
  • Średnio co: 16 godzin
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 23:56
  • Licznik odwiedzin: 88 382 / 1489 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
depresyjnomaniakalna
 
ile osób ma mnie nadal w znajomych ;p
 

depresyjnomaniakalna
 
Zawieszam pisanie tego bloga.

Na amen.

Jakby co to proszę pisać wiadomości prywatne, będę przez jakiś czas jeszcze tutaj zaglądać.

Pawełku, możesz być z siebie dumny :)
  • awatar mistress of disaster: Srutu tutu olej sprawę ciepłym moczem i nas nie zostawiaj :)
  • awatar ivanna: ojej szkoda...ale moze sie przelamiesz jeszcze ;-)
  • awatar Edi.: będziemy tęsknić ;( :x
Pokaż wszystkie (11) ›
 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

depresyjnomaniakalna
 


Ta przypadłość znacznie częściej dotyka kobiety niż mężczyzn. Choć z pozoru pozwala uniknąć wielu rozczarowań związanych z rozstaniem, zdradą czy ogólnym związkowym cierpieniem, tak naprawdę jest bardzo bolesna – zarówno dla samych pań, jak i dla panów, którzy chcieliby stworzyć z nimi związek. Związkofobki boją się intymności i emocjonalnego zaangażowania. Mogą nawet prowokować spotkania z mężczyznami, uwodzić, flirtować, rozpoczynać damsko-męskie układy, ale kiedy związek robi się poważny, wycofują się. Wynika to z drzemiącego w nich lęku przed bliskością, który może pochodzić z przeszłości – z nieudanych związków, bolesnego rozczarowania w miłości czy choćby z dzieciństwa. Obrazki mamy szykanowanej przez ojca pozostają w pamięci często na bardzo długo – nierzadko na całe życie. W psychice kobiety rodzi się przekonanie, że mężczyzna jest niedobry oraz że związek wiąże się z cierpieniem, bólem, poniżeniem. Tak powstaje rezerwa, przez którą kobieta się wycofuje i nie umie zostać przy mężczyźnie na dłużej, nawet gdyby darzyła go wyjątkową sympatią. Czujesz, że jesteś związkofobką?

- Pomyśl, skąd u ciebie lęk przed zaangażowaniem się. Czy po prostu nie ufasz mężczyznom, czy może czujesz, że masz naturę flirciary oraz uwodzicielki i przez to nie ufasz samej sobie? Zastanów się, gdzie leży przyczyna. Jeżeli winisz samą siebie, daj sobie czas i nie rzucaj się w ramiona każdego mężczyzny, żeby w ten sposób znaleźć tego, przy którym zostaniesz. Jeżeli obwiniasz mężczyzn, pomyśl, dlaczego. Trauma przeszłości? W takim razie zrób krok do przodu i postaraj się o niej zapomnieć, inaczej będziesz męczyła się całe życie.

- Otaczaj się ludźmi, których lubisz. Zamykanie się w domu z pudełkiem czekoladek i z przekonaniem, że nigdy nie stworzysz partnerskiego związku, jest błędem. Wychodź do ludzi, baw się, nie stroń od męskiego towarzystwa.

Jak napisaliśmy, nie chodzi nam o to, żebyś kleiła się do każdego napotkanego faceta, ale już sama przyjaźń z mężczyznami pokaże ci, że oni często potrafią być o wiele bardziej szczerzy i prostolinijni niż skomplikowane, zwariowane i… męczące koleżanki. A poza tym poznając mężczyzn, masz większą szansę, że w końcu uda ci się spotkać kogoś, kto razem z tobą pomoże ci pokonać twoją dolegliwość.

- Nie flirtuj z nastawieniem, że i tak nic z tego nie będzie. Związkofobki bardzo często nie przyznają się, że mają problem. Oszukują siebie, wmawiając całemu światu, że wolą być singielkami niż dzielić z kimś sypialnię. Po prostu wycofują się, gdy zaczynają tracić grunt stabilności i niezależności pod nogami. Dlatego nie myśl o tym, czy chcesz być z kimś, czy nie.

Chodź na randki i baw się dobrze, staraj się je traktować jak zabawę, a nie okazję do lepszego poznania przyszłego męża. Wielu związkofobkom udaje się pokonać przypadłość poprzez przebywanie z mężczyznami i pozytywne myślenie. W ogóle zbyt intensywne rozmyślanie o związkach nie jest dobre – co ma być, to będzie!

- Pracuj nad swoim charakterem. Na pewno jesteś osobą wyjątkowo wrażliwą, jeśli nie nadwrażliwą. Dlatego nie hoduj w sobie bólu, urazy, nie myśl, że i tak prędzej czy później facet cię oszuka lub zostawi. Staraj się dostrzegać pozytywne strony spotkań z mężczyznami, spróbuj się również uodpornić psychicznie i nie spalać przy drobnych porażkach. One hartują twój charakter, a to dobra droga do pokonania związkofobii. Miłości boją się często osoby nieśmiałe, zagubione, z rezerwą odnoszące się do świata – choć nie jest to reguła. Staraj się pracować nad swoimi wadami, które cię ograniczają. Odszukanie ich w sobie to pierwszy krok do psychicznej równowagi.

- Jeżeli związkofobia zaczyna ci bardo przeszkadzać i czujesz, że twój problem robi się poważny oraz uciążliwy, poszukaj pomocy u specjalisty. On pomoże ci znaleźć źródło twoich kłopotów i twego zdystansowania. Porozmawia z tobą, pomoże odkryć rzeczy, z których być może nawet nie zdajesz sobie sprawy. Nie ma przecież związków bez sprzeczek i kłótni – kiedy to zaakceptujesz, łatwiej będzie ci związać się z mężczyzną. Specjalista jest wskazany, kiedy twoja związkofobia zaczyna cię przerastać i przestajesz sobie z tym radzić.

Związki między kobietą a mężczyzną są piękne, ale bywają też trudne i burzliwe. Bardzo dużo osiągniesz, akceptując zarówno ich plusy, jak i minusy. Zresztą, tak samo jest z mężczyznami – ci mają zarówno zalety, jak i wady. Każdy jest tak skonstruowany, ty też! Pamiętając o tym, uda ci się wyjść ze związkofobii sprawnie i bezboleśnie.
  • awatar Diler'ka śmierci: To bardzo mądry artykół...Jeśli moge tak powiedzieć.
  • awatar gość: Szczerze mówiąc przyznaję się do tego, że dręczy mnie związkofobia. Jestem młoda. Nigdy nie byłam w żadnym związku choć jestem ładna i miałam kilku adoratorów. Moje koleżanki już dawno przeszły ten etap. Pierwsze pocałunki, wyznania miłości. Mnie to jeszcze nigdy nie spotkało. I bardzo mi z tym źle. Doszukałam się wady w sobie i teraz wiem, że ta wada to owa związkofobia. Może to kogoś rozśmieszy, bo mam 15 lat, ale to nie znaczy, że nie mam uczuć. Porównując się ze swoimi koleżankami to wypadam blado. Szkoda bo chciałabym zaznać odrobiny miłości od chłopaka, ale nie potrafię się przebić przez ten mur, który sama wokół siebie zbudowałam. Ah, wielka szkoda...
  • awatar gość: piszę się artykuł a nie artykół. żaaaal ;|
Pokaż wszystkie (7) ›
 

depresyjnomaniakalna
 
Chyba jestem związkofobką.

Znalazłam na papilocie taki jeden artykuł. Zaraz wam go tu wkleję.